stopem
Z serii: Zdążyć przed pociągiem na kolejowym moście nad rzeką.
I: Wydostać się na stopa z Żiliny.
Żilina – Budapeszt
Łatwo dojechać do dużego miasta, ale z wyjechaniem bywa różnie.
Najgorsze w jeżdżeniu na stopa przez kraje z autostradami jest to, że ludzie wysadzają cie w złych miejscach. Np. ktoś wysadzi Cie na zakręcie przy drodze szybkiego ruchu, a ty potem musisz 2 godziny iść autostrada na najblizsza stacje benz. (albo przebijac sie z plecakiem przez pola – bo co zrobisz?). Fajnie ze ludzie biora, niemniej jednak latwo jest wyladowac po uszy w przyslowiowym gownie. Wiec ten no, trzeba miec jednak farta.
Z Bratysławy wyjeżdżaliśmy autobusem miejskim, a potem do granicy węgierskiej doszliśmy na piechotę bo ktoś nas źle wysadził. Kawałek był.






Wrócilismy
Kilka dni na pielgrzymce, potem w Budapeszcie, Chorwacji, Bosni i ze dwa dni w Serbii.
Pod koniec zachorowalismy ostro na brzuch i bylo niewesoło
Teraz człowiek wraca i do roboty..
Mieszkam juz na stałe w Warszawie. Spora zmiana ktora jeszcze nie dotarła
Dobra, biore sie za te zdjecia
Teraz kilka z pielgrzymki. Postaram sie jakos szybko wrzucic wszystko na jakas picasse, zeby sobie ludzie posciagali co chca. Szczegolne zyczenia na maila.










bosnia
Jestesmy w Mostarze w Bosni.
Miala byc czarnogora ale stanie pol dnia w upale lapiac stopa (na nic) skutecznie nas zniechecilo. Wybralismy Bosnie. sama sie wybrala.
Mostar wspanialy.
Jutro Sarajevo.
Boje sie ze nie wyrobie z obrobieniem tych wszystkich zdjec.
Na stopa tez fajnie ale jakos tesknie za rowerem.











