Życie w rozpadzie
Zawsze tak mam w życiu, że gdy w obcym mieście ide w dowolnym kierunku, to trafiam w największe slumsy.
Tak też było w Belgradzie.
Wyjechałem z centrum, chcąc zwiedzić miasto i znaleźć jakis tani sklep. Po zakupach, na jakimś zapadłym blokowiskowym osiedlu, jadę sobie przed siebie i napotykam to własnie miejsce. Trudno coś dodać. Mamy coś w rodzaju wysypiska śmieci i ludzi którzy owe śmieci, obracają w pieniądz. Kupić można wszystko i jeszcze więcej. Chodziłem sobie, z rowerem w lewej ręce i aparatem w prawej.Tu rzucali kamieniami, tam chceli pożyczyć rower na zawsze, a jeszcze gdzie indziej pozdrawiali mnie i było miło. Rower potrafi być naprawdę upierdliwy gdy sie jest w takim miejscu i na dodatek robi zdjecia.
Kawałek od tego miejsca, mijałem wielką wioskę cygańską (w środku miasta). Olbrzymia połać terenu, porośnięta chaszczami i pobudowane śmieciowe domki. Mysle że spokojnie 10 000ludzi moze tam mieszkac. Między szałasami wylegują się wielkie cygańskie mamy, dzieci bawię się w śmieciach a młodzi cygańscy mężczyźni ganiają młode cygańskie mamy. W korku między samochodami biega mały chłopiec i wącha klej.
Sielanka.



















3 comments