#Notatnik

Puszcza / Forest

Posted in Notatnik / Note, Podróż / Travel, Słowa / Words by ja on May 14, 2014

Przekazano w moje ręce dwójkę fajnych francuzów, którzy są właśnie w drodze do Mongolii. Wybraliśmy się razem do Białowieży.

Mógłbym pisać długo o puszczy. Pięknie było posłuchać tego miejsca. Jego melodii pełnej życia. Życia, które wybija wszędzie, gdzie znajdzie najmniejszy skrawek miejsca. Życia w ciągłym przepływie, nieskończoności form, płynnej geometrii łączącej światy idei i materii. Życia, leżąc boso w liściach, przy spokojnym, bezpiecznym ogniu dębowego ogniska, po żywiole grzybowej podróży, czując tyle dokoła siebie. Właśnie tak. Piękno i równowaga. Melodia puszczy. Trzeba się tylko wsłuchać, usłyszeć to tam głębiej. Znaleźć swoją “nić w labiryncie”. Potem wszystko zaczyna łączyć się w całość.
Byłem tam tylko kilka dni, ale wracając czułem się jak po dalszej podróży. Nie odległość czyni podróż, podróżą. To wyjście poza znajomy świat, poza schemat, poza znane granice a momentami też i poza komfort czy bezpieczeństwo.

Podróż stopem z obcokrajowcami, przez własny kraj jest ciekawą sprawą. Rola przewodnika, kompana czy mentalnego pośrednika, odkryła nieznane mi aspekty polskości. Fajnie było zobaczyć Polskę oczami obcokrajowca i poznać polskość od innej strony, myślę że tej jaśniejszej i bardziej pomocnej.
Fotografowałem niewiele. Fajnie też czasem nie robić zdjęć. Jeszcze tam wrócę.

Wróciłem wczoraj w nocy, a jutro rano do Łodzi na obronę pracy magisterskiej.

//

Two nice french people who travel to Mongolia, were taken in my hands. We went together to the forests of Bialowieża.

I could write a long time about the forest. It was beautiful to listen to this place. Its melody full of life. Life, which clears where he finds the smallest bit of space. Life in a continuous flow, the infinity of forms, liquid geometry linking the worlds of ideas and matter. Life, lying barefoot in the leaves, in a quiet, safe oak fire, after the exuberant mushroom trip, feeling so much around oneself. Just like that. The beauty and balance. The melody of the forest. You just have to listen, to hear what is deeper. Find your “string in the labirynth”. Then everything is just beginning to coalesce into a whole.

I was only there a few days, but I felt like going back from the further journey. No distance makes the journey, a journey. It is moving beyond the familiar world, beyond scheme, beyond known boundaries and sometimes also outside of the comfort or safety.

Hitchhiking travel with foreigners, through your own country is an interesting case. The role of a guide, a companion or a mental intermediary discovered unknown to me aspects of polishness. It was nice to see Poland through the eyes of a foreigner and learn that polishness from the other side, I think that more helpful and better . I didn’t photographed too much. It’s good to sometimes don’t take pictures. I’ll come back there anyway.

I went back last night, and tomorrow morning to Lódź to my MA thesis final exam.

_MG_1157-Edit

 

Advertisements

One Response

Subscribe to comments with RSS.

  1. patrykwierzcho said, on May 14, 2014 at 3:16 pm

    No to trzymam kciuki


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: