#Notatnik

Jungle time

Cały czas w dżunglowej okolicy Iquitos. Kilka opcji się otworzyło, kilka zamknęło ale nie znalazłem jak dotąd miejsca na dietę roślinną. Jedną z moich intencji w tym roku jest uleczenie kości i stawu skokowego, który bardzo ucierpiał przez wiele przez lat deskorolki, biegania i skakania.. Jest tu taka jedna bardzo mocna roślina która pomaga na kości.

/

Still jungles around Iquitos. Some options appeared, some dissapeared but sill haven’t found place for plant dieta. One of my intentions was to cure bones and joint of my ankle. It got really damaged during years of skareboarding, running and jumping around.. There is one very strong plant that cures specifically bones.
_

Miejsce w którym spędziłem piekny czas rok temu, bardzo się zmieniło. Czasem zestawienie wspomnienia z teraźniejszością bywa wyzywające.

/

Place where I spent beautiful time year ago got changed a lot. Sometimes can be challenging to confront memories with present reality.
_

Zupełnie inny jest ten rok. Poprzednim razem byłem bardzo skupiony na jasnej i świetlistej stronie egzystencji. To wydawało się najwłasciwszym kursem.
Teraz widzę to co jest dobre ale i więcej obcuje z tym trudne, materialne. Nie można tego ignorować. Dżungla i generalnie natura – dobrze obrazują to pierwotne zmaganie egzystencji. Pełna śmierci i rozkwitu życia. Pełna wysiłku kompetycji i swobodnej ulgi wzrostu. Wdech-wydech. Jedno nie istnieje bez drugiego. Posoka, kości, mięso. Ból, pot, łzy, słabość. Wszystko to składa się na życie. Czysta siła ducha obok niestałości materii.

/

This year is totally different. Last time I was focused more on the bright side of the existence. It seemed to be most appropriate course. This time I see what’s good, but also more associate with difficulties, and materiality. It can’t be ignored. Jungle and generally nature depicts well this primal struggling of existence. Full of death and bloom of life. Full of competitive effort and relief of growing freely. Inbreathe-outbreathe. One is not existing without abother. Blood, bones, flash. Pain, sweat, tears, weakness. All of this consists to Life. Pure strength of spirit next to weakness and dirt of matter.
_

Jakiś czas temu zjarała mi się karta graficzna w laptopie i nie działa w nim monitor. Swoją drogą i tak jestem pełen podziwu ile zniósł przez ostatnie 2,5 roku.
Piszę więc z telefonu, co jak wiadomo nie należy do najprzyjemniejszych czynności. Znalazłem też sposób na bezprzewodowe zgrywanie zdjęć prosto na telefon z aparatu. Co by nie mówić o smartfonach – łatwo z nimi przegiąć ale potrafią się przydać.

/

Some time ago graphic card in my laptop got burned. By the way I’m still impressed how rough conditions this device was able to tolerate during last 2,5 years.
So I’m writing from phone now, which is obviosly not the most convenient way to write. But I found the way to copy photographs straight from my camera to phone in wireless way. These smartphones are easy to overuse, but looks like they can be usefull as well.

image

Ostatnimi dni więcej pracy z żabka Kambo. Jej jad to najsilniejsza znana człowiekowi szczepionka. Wzmacnia, leczy i porządnie oczyszcza. Skądinąd żabka sama w sobie to przepiękna i bardzo spokojna istota. Uczę się jak aplikować jad.

/

These days more work with Kambo frog. Her venom is the strongest vaccination known for human. It gives the strength, heals, and cleanses very well. Meanwhile this little froggie is beautiful and so peacefull creature. I’m learning how to apply it.

image

Odwiedziłem też jedno miejsce, dość wyjątkowe, gdzie pracuje się z medycyną i pomaga ludziom zupełnie za darmo. Wielki potencjał czuje i na pewno tam wrócę.

/

Also visited one place, pretty unique, where they work and cure with natural medicine totally for free. I feel big potential and will come back there for sure.

image

Jutro rozdzielamy się z Kinga. Ona jedzie do Cuzco. Ja zostaje. Mam w planie nadrobić zaległości w pisaniu. Historia z przed roku czeka na kontynuację. Nie wiem na ile to wszystko zadziała z telefonu, ale pomału damy rade.

/

Tomorrow we gonna split with Kinga, she goes to the mountains, Cusco. I stay. I have in plan to catch up with stuff that is waiting from last year. I don’t know how it all gonna work out from smartphone, but we’ll manage bit by bit.

Advertisements

One Response

Subscribe to comments with RSS.

  1. dany said, on March 15, 2016 at 9:44 pm

    Sciski przesylam! : )


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: