#Notatnik

Learning Medicine

Kambo to wspaniała medycyna dżungli. Nazwa ta pochodzi od małej zielonej żabki. Bardzo spokojne i urocze stworzenie. Wydziela silny jad i dzięki temu nie musi się obawiać drapieżników. Dzięki swym prozdrowotnym właściwościom, od dawien dawna on stosowany przez natywne plemiona Amazonii. Między innymi plemię Matses, położone niedaleko granicy z Brazylią, nieco na południe od Iquitos.

Tak się złożyło, że poznałem Juliana, członka Matses. Ciąg późniejszych sytuacji sprawił że poznaliśmy się lepiej i zaprzyjaźniliśmy. Od razu zrobił na mnie duże wrażenie. Jego energia emanuje zdrowiem, spokojem i łagodnością.

image

image

Kinga już od jakiegoś czasu chciała nauczyć się pracować z jadem. I to właśnie ona wciągnęła mnie w Kambo. Ja na początku chciałem się z tym jedynie zapoznać, a przy okazji oczyścić ciało. Po jej wyjezdzie do Cuzco kilka kolejnych razy spotkałem się z Julianem i okazało się, że moje ciało ma dużą odporność na jad. Czuję połączenie z żabka, dobrze nam się współpracuje. Julian powiedział że powinienem pracować z tą medycyna, zaczął uczyć mnie więcej o niej i o samej dżungli. Kinga w międzyczasie wróciła z gór i dołączyła do nas.

image

image

image

image

Przez 2 ostatnie miesiące uczyłem się całego procesu od przywoływania żabek w nocnej dzungli, ściągania ich jadu aż po sama jego aplikacje.
Julian jest niesamowity. Wiekszosc życia spędził w dżungli. Jego rodzina pracuje z Kambo od wielu pokolen. Trudno ubrać w słowa poziom jego połączenia z naturą. Niesamowite ile on czuje i widzi. Spedzilismy razem dużo czasu. Wiele sie nauczylem w samej tylko jego obecnosci. I cały czas się uczę.
Julian jest żywym autentycznym przykładem na skutecznosc tego co robi.

image

image

image

image

image

Jeśli chodzi o mnie, po pracy z Kambo mam dużo więcej siły fizycznej, zwiększyła się wytrzymałość na zmęczenie i brak snu. Zniknęły momenty sennosci, ciężkości czy poczucia zmęczenia w ciągu dnia. Zero problemów z porannym wstawaniem. Generalna pogoda ducha, przejrzystość myśli. Poprawiła się też w znacznym stopniu zdolność długotrwałej koncentracji.

Dwie sesje zrobiłem specjalnie z intencją na wzmocnienie wielokrotnie zwichniętej kostki. Po drugiej sesji pojawiło się uczucie ulgi i lekkości. Staw jest teraz silniejszy. Już nie odzywa w nim ból. Zniknęła “stała”, wieloletnia opuchlizna.

image

image

Do całkowitej naprawy stawu potrzebuję zapewne jakiejś operacyjnej rekonstrukcji więzadeł – które są pozrywane po latach sportów ekstremalnych. Aczkolwiek nie spodziewałem się aż tak dużej poprawy. Kambo może pomóc przy różnego typu dolegliwościach. Zakres jego działania jest bardzo szeroki. Wzmacnia system odpornościowy, oczyszcza ciało z toksyn i różnego rodzaju brudów. Zwiększa odporność na ból, zmęczenie, poprawia koncentrację. Kambo to naturalna i najsilniejsza szczepionka na ziemi. Działa i pomaga. Trzeba chwilę pocierpieć ale warto!
Czuję duża wdzięczność i połączenie z ta medycyna. Podczas ceremonii kilka razy spotkałem ducha żabki.

Z pomocą naszego przyjaciela zebraliśmy zapas pierwszorzędnego, swieżutkiego jadu. Kinga wraca do Polski niebawem, ja na poczatku maja. Po powrocie bedziemy aplikowac Kambo. Zatem jeśli ktoś byłby zainteresowany, można się zgłaszać. Na początek Lublin i Wrocław. Kambo jest w Polsce zupełnie legalne. Można śmiało zadawać pytania.

image

W internecie jest cała masa informacji na temat Kambo. A i ja napiszę tu jeszcze wiecej.

Tymczasem jutro zaczynam diete z roślinami z szamanka shipibo. Warunki diety będą dość wymagające ale ufam że to właściwe miejsce i czas. Szukałem miejsca na diete od ponad dwóch miesięcy. Matilda ma szczerą chęć pomocy, chce mnie uczyć. Piłem z nią kilka razy i to co się wtedy działo było zupełnie wyjątkowe. Będę mieszkał w małym pokoiku w ich domu w razem z resztą rodziny w dość brudnej i głośnej portowej dzielnicy. To też swego rodzaju próba.

image

Dieta z dwiema silnymi roslinami, które m.in. odbudowują kości. Chiricsanango i Renakia. O dietach roślinnych też jeszcze napiszę.

Tak więc od jutra 15 dni w odosobnieniu i medytacji. Czas na nic nie robienie i spotkanie samego siebie. Tam gdzie wszystko się w każdym z nas zaczyna. Ciężka, dogłębna praca ciała i ducha ze wsparciem od potężnych roślin i obdarzonej uzdrowicielki.

A Dios!

//

Sorry for no translation,
No laptop, posting from phone
Will appear in may

Advertisements

6 Responses

Subscribe to comments with RSS.

  1. Tomek Toroj said, on April 12, 2016 at 11:25 am

    Jestem zainteresowany, Kuba! Kiedyś Cię o kambo podpytywałem :D

  2. ja said, on April 12, 2016 at 2:54 pm

    Super! Umówimy się już dokładnie po powrocie

  3. Siemidrog said, on April 14, 2016 at 12:52 am

    Rozumiem, że medycyna żabki Kambo to “medycyna” dla zblazowanych i nie bójmy się tego słowa użyć – “bogatych” Europejczyków? Taka egzotyka rodem z Amazonii? Nam Słowianom powinien być bliższy i powszechnie występujący muchomor czerwony (w naszej strefie klimatycznej nie było lian i żabek). Trucizny mu nie brakuje, a i rodzimi szamani warzyli na nim wywar umożliwiającym cytuję: wyłączenie ziemskiego rozumienia i połączenia z wyższym, boskim perceptem. Wszakże usuwając Pana terminy medyczne, mamy tylko sferę energii i pogańskich praktyk. Pytam więc, po co sięgać do Amazonii? Słowianie nie gęsi i też własnych szamanów mieli. No cóż… zgoda z słowiańskimi szamanami wiązał się rytuał spożywania własnego moczu, ewentualnie moczu osoby spożywającej takowy wywar z muchomora. W roku 1774 roku Georg Steller niemiecki LEKARZ i przyrodnik stwierdził, że “mocz wydaje się mieć większą moc od samych grzybów i działa nawet na czwartą lub piątą w kolejności osobę”. (Z perspektywy człowieka XX wieku organizm stara się pozbyć trucizny we wszystkie możliwe sposoby) Dziękuj Pan swoim bóstwom, że ludy Amazonii nie wpadły na ten sam pomysł co szamani słowiańscy. A nasz rodzimy szaman po zaaplikowaniu takiej “mikstury” miał wizję na jawie, w której pojawiali się “muchomorowi ludzie”, olśniewająco barwne ludzkie postaci mające kształt grzyba… niczego Panu to nie przypomina?…no cóż grzyb, wąż, czy jaguar nie bawmy się w szczegóły. A widok rzygającego Peruwiańczyka? Niech Pan nie będzie śmieszny…takie sceny to tylko dla zblazowanych bogaczy. Sam miałem takowe stany, i to nie po ceremonii kambo, pnącza duchów, czy naszego plebejskiego, słowiańskiego eliksiru nieśmiertelności (wywaru z muchomora), a zwykłego polskiego wsiowego przepicia… Nikt do tego nie stworzył ideologi, a może warto. Ludzie w pijanym widzie widzą też różne zjawy. No cóż nie piszę do Pana rozsądku (nie warto teraz, bo za wcześnie), raczej do rozsądku ludzi, którzy się w to pchają. Tak…tak już widzę i słyszę (zupełnie na trzeźwo ;) Pański głośny śmiech po przeczytaniu ostatniego zdania.

  4. ja said, on April 19, 2016 at 3:07 am

    Skąd zalozenie ze to tylko dla bogatych? Ja bogaty nie jestem i to z cala pewnoscia. A Kambo dziala tak samo na biednych i bogatych.

    Swoja droga, Masz wyobrazenie ile kosztuje taki np. pobyt w szpitalu, detoks, lekarstwa na choroby ukladu immunologicznego, albo leczenie raka…?

    Natura daje za darmo.

    Skad zestawienie trucizny grzyba i jadu zabki? Porównanie muchomora i kambo jest wysoce nietrafione.
    Świadczy o nieznajomosci tematyki… I wysokim poziomie ignorancji.

    Porownywanie pijackiego zygania i wyrzucania toksyn po Kambo to też ignorancja, dość prostacka zarazem.

    Nie byles, nie widziales, nie miales do czynienia a nawet nie doczytales za bardzo. Nie masz przyjacielu zielonego pojecia o sprawach, w ktorych tak dobitnie zabierasz glos.

    Zgadzam sie ze kazda ziemia ma swoja medycynę. Ale po pierwsze u “nas” jest inny swiat, inna chemia roślin, inna różnorodność, inna wegetacja, inna intensywność życia i generalnie inna moc. Z jakiegos powodu to właśnie do amazonii ludzie z calego swiata jezdza leczyc nowotwory, traumy i rozne “nieuleczalne” choroby.

    Po drugie naszą pradawną, slowianska madrosc wypalilo zrownalo z ziemia chrzescijanstwo. Słowiańskie tradycje i mitologie były skrupulatnie niszczone i w końcu zapomniane. Nie zachowało sie prawie nic.

    Mamy w Europie nietylko muchomory. Kazda strona swiata ma swoje lekarstwa.
    Jednak ani polska, ani reszta swiata nie dysponuje niczym zbliżonym do Kambo. W tej materii. Jesli chodzi o wiele innych amazonskich roslin – jest podobnie.

    Polecam książkę “Pokarm Bogow” Terrenca Mckenny a propos grzybów.

  5. ja said, on April 19, 2016 at 3:12 am

    BTW. Napiszę wkrótce więcej o Kambo i o roślinnej medycynie.

  6. Tomek Toroj said, on April 19, 2016 at 10:55 pm

    Siemidrog, rozumiem, że masz dużą wiedzę o słowiańskim szamanizmie, o tym czym jest medycyna Amazonii, o zblazowanych i bogatych Europejczykach. I najwyraźniej o trollowaniu. Nie ma w Twoim komentarzu chęci nawiązania dialogu, dyskusji, a jedynie dzielisz się swoją wiedzą zdobytą :starym, wsiowym sposobem. Szkoda.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: