#Notatnik

Przelot / Passage

Posted in Podróż / Travel by ja on July 24, 2015

Nie było zbyt wiele czasu na pisanie, jest kilka małych szkiców ale zostało jeszcze dużo do opowiedzenia.
Zaraz po powrocie z Peru, wyjazd do Portugalii dla rodziny, a chwilę potem Szwajcaria do roboty na kilka dni. Wróciłem stopem z 2 dni temu i już dziś jadę na Rainbow na Litwę. Czuję już zmęczenie tą europejską wersją przemieszczania, miastami i urywkowym snem. Teraz w końcu, po 3 letniej przerwie na dłużej odwiedzę Rainbow i las.
Jest dużo dużo do pokazania, ale cóż robić, póki co się na to nie składa. Wracam za 2-3 tygodnie.
Aho!

//

There weren’t too much time for writing, there are some drafts, but there is still a lot stuff to share. Soon after I came back from Peru, I went to Portugal for family, then Switzerland for a while to work. Two days ago came back by hitchhiking and today I leave to European Rainbow Gathering to Lithuania. Feeling tired after all this movements in its european version, cities and unregular sleeping. Now finally, after 3 years of break will visit Rainbow and woods for longer time.
There is quite a bit stuff to share, but what can I do, so far haven’t had good opportunity to do that. Coming back in 2-3 weeks.
Aho!
0003-2

European Rainbow Gathering Finland, 2010.

Advertisements

Wiosna / Spring

Posted in DROGA / THE ROAD, Notatnik / Note, Podróż / Travel by ja on July 30, 2014

Wiosna.
Historia z Jesieni, Zimy, toczy się dalej.
Ciężko napisać mi coś o tym czasie. Był piękny, po prostu :)
Baśń – to słowo, które wciąż mi się nasuwa. Tak to pamiętam i tak się tym podzielę.

Na końcu są zdjęcia, które zrobił Mateusz w dniu mojego wyjazdu.
Zdjęcie z ludźmi w sali, zrobił Robert Danieluk, to początek mojej obrony magisterskiej.
Rysunek przedstawiający mnie w Białowieży, wykonała Julie.
A zdjęcie na dachu zrobił Grzesiek.

//

Spring.
The story from Autumn and Winter, continues.

It’s hard to put a word about this time. It was beautiful. Simply :)
Tale – is the word that still comes to my mind. That’s how I recall it, and that’s the way I’d like to share it.

At the end there are photographs taken by my friend, Mateusz Sarello, on the day of my departure.
Photograph with people in classroom, taken by Robert Danieluk, that’s the beginning of my final MA exam.
Drawing depicting me in Bialowieza, made by Julie.
And picture from the roof, taken by Grzesiek Marcinek.

 

“Światło szeleści, zmawiają się liście
Na baśń, co lasem jak niedźwiedź się toczy”

                                                  Tadeusz Nowak

wiosna1wiosna2wiosna3 wiosna4

Puszcza / Forest

Posted in Notatnik / Note, Podróż / Travel, Słowa / Words by ja on May 14, 2014

Przekazano w moje ręce dwójkę fajnych francuzów, którzy są właśnie w drodze do Mongolii. Wybraliśmy się razem do Białowieży.

Mógłbym pisać długo o puszczy. Pięknie było posłuchać tego miejsca. Jego melodii pełnej życia. Życia, które wybija wszędzie, gdzie znajdzie najmniejszy skrawek miejsca. Życia w ciągłym przepływie, nieskończoności form, płynnej geometrii łączącej światy idei i materii. Życia, leżąc boso w liściach, przy spokojnym, bezpiecznym ogniu dębowego ogniska, po żywiole grzybowej podróży, czując tyle dokoła siebie. Właśnie tak. Piękno i równowaga. Melodia puszczy. Trzeba się tylko wsłuchać, usłyszeć to tam głębiej. Znaleźć swoją “nić w labiryncie”. Potem wszystko zaczyna łączyć się w całość.
Byłem tam tylko kilka dni, ale wracając czułem się jak po dalszej podróży. Nie odległość czyni podróż, podróżą. To wyjście poza znajomy świat, poza schemat, poza znane granice a momentami też i poza komfort czy bezpieczeństwo.

Podróż stopem z obcokrajowcami, przez własny kraj jest ciekawą sprawą. Rola przewodnika, kompana czy mentalnego pośrednika, odkryła nieznane mi aspekty polskości. Fajnie było zobaczyć Polskę oczami obcokrajowca i poznać polskość od innej strony, myślę że tej jaśniejszej i bardziej pomocnej.
Fotografowałem niewiele. Fajnie też czasem nie robić zdjęć. Jeszcze tam wrócę.

Wróciłem wczoraj w nocy, a jutro rano do Łodzi na obronę pracy magisterskiej.

//

Two nice french people who travel to Mongolia, were taken in my hands. We went together to the forests of Bialowieża.

I could write a long time about the forest. It was beautiful to listen to this place. Its melody full of life. Life, which clears where he finds the smallest bit of space. Life in a continuous flow, the infinity of forms, liquid geometry linking the worlds of ideas and matter. Life, lying barefoot in the leaves, in a quiet, safe oak fire, after the exuberant mushroom trip, feeling so much around oneself. Just like that. The beauty and balance. The melody of the forest. You just have to listen, to hear what is deeper. Find your “string in the labirynth”. Then everything is just beginning to coalesce into a whole.

I was only there a few days, but I felt like going back from the further journey. No distance makes the journey, a journey. It is moving beyond the familiar world, beyond scheme, beyond known boundaries and sometimes also outside of the comfort or safety.

Hitchhiking travel with foreigners, through your own country is an interesting case. The role of a guide, a companion or a mental intermediary discovered unknown to me aspects of polishness. It was nice to see Poland through the eyes of a foreigner and learn that polishness from the other side, I think that more helpful and better . I didn’t photographed too much. It’s good to sometimes don’t take pictures. I’ll come back there anyway.

I went back last night, and tomorrow morning to Lódź to my MA thesis final exam.

_MG_1157-Edit