#Notatnik

Back Home / Z powrotem w domu

Posted in Polska / Poland by ja on December 23, 2017

Advertisements
Tagged with: , , , ,

Life definiately goes on!

Posted in Notatnik / Note, Podróż / Travel, Polska / Poland, Słowa / Words by ja on October 26, 2017

Cóż mogę powiedzieć.

W mojej codziennej rzeczywistości partnera i ojca – pojawiają się nowe wyzwania i nowe potrzeby. We wnętrzu dokonują się nowe wybory i stopniowo w życiu pojawiają nowe rozwiązania. Czasem w szumie, chaosie i trudach; a czasem łatwo, lekko i przejrzyście – ale wszystko idzie do przodu. Zwykle trzeba się natrudzić, opuścić znajomą strefę komfortu, podjąć próby i zazwyczaj też popełnić jakieś błędy, żeby “pójść dalej”. Wyjaśniło się kilka takich rzeczy, które od dawna czułem ale nigdy nie podejrzewałem że wydarzą się tak naprawdę i tak szybko :) Cieszy mnie to i zaskakuje zarazem. Czasem dobrze jest trochę zaryzykować, włożyć “rękę do ognia” i zobaczyć co z tego będzie…

Zrobiłem sobie przerwę od pisania tutaj. To była wypadkowa różnych przyczyn: Trochę chciałem odpocząć i przetrawiać intensywną rzeczywistość nie myśląc (choćby i co jakiś czas) o jej  pokazywaniu i nazywaniem słowami. Trochę więc odpuściłem żeby na nowo odnaleźć motywację, sens i środek ciężkości. Jesień to fajny czas, las niesamowicie pachnie, liście spadają, kolory tętnią, grzyby rosną. Uwielbiam jesienne powietrze, zapach ziemi. Natura na chwilę obumiera aby móc odrodzić się na nowo. Jesienią wiele rzeczy się mi się z życiu wyjaśnia. W końcu więc, gdy nieco się wyklarowało poczułem, że znowu coś bym napisał.

Szczerze mówiąc teraz nawet nie wiem od czego miałbym zacząć.

Ojcostwo i cała gama uczuć, przeżyć, obserwacji – coś wspaniałego i można to zrozumieć jedynie przez doświadczenie tego. Natura, góry, cisza, rozmyślania nad świadomością, życiem, wszechświatem, duchowość. Społeczność, znajomi, rodzice, dzieciaki i plemie które razem tworzymy. Praca z ludźmi, praktykowanie Kambo, dwa retreaty które zorganizowałem, poprowadziłem i trochę ku swemu zaskoczeniu – było naprawdę super, wygląda że będę to robił częściej. Piękne czeskie Rainbow, Białe Karpaty, magiczny bukowy las, ludzie drogi, opowieści, muzyka, nowi przyjaciele. Generalnie więcej fotografii, zupełnie na luzie i bez zbędnego zastanawiania się :)

A na końcu joga i medytacja, które stanowią kolejne nowe/stare odpowiedzi i obrany kurs. (Napiszę więcej w następnym wpisie)

 

Paradoksalnie jak na niepokazywanie zdjęć – składając ten wpis odkryłem, że zrobiłem ich tego lata całkiem sporo…

Mam nadzieję że oddają choć odrobinę klimatu, energii, piękna tych miejsc, momentów i ludzi…




 

Kolejne pożegnanie / Another farewell

Kolejne pożegnanie z Peru. Było pięknie! Całkiem pracowicie ale wszystko udało się zrobić, spędzić chwile z pięknymi ludźmi, spotkać się z dżunglą i żabkami, nacieszyć roślinnymi i kuchennymi cudownościami, których nie ma nigdzie indziej. A przy okazji tego wszystkiego – także dostrzec i nauczyć wielu nowych rzeczy. Baterie naładowane, komary też trochę podjadły hihi. Z pogodą wracam do zimy, wioski i niebawem powiększonej rodziny <3 :)

Do zobaczenia Amazonio!

Another farewell with Peru. Happy one, it was beautiful time! Pretty busy but managed to do everything, spend moments with beautiful people, meet the jungle and froggies, get enjoy of the plant and culinary marvels that can’t be found anywhere else. And by the way it all – also perceive and learn many new things. The batteries charged, mosquitoes also a little devoured hihi. With calm and serenity coming back to winter village and family that will become larger soon <3 :)

See you again Amazonia !

img_0057

img_9599

img_9617

img_9765

img_9786

img_9879

img_9893-edit-2

img_9900-edit

img_0071

img_9917

img_0045

img_0065

img_0067

 

Good to be here

Posted in Notatnik / Note, Podróż / Travel by ja on January 29, 2017

Dobrze dotrzeć na miejsce i spotkać znajomych po 50 godzinach podróży. Z lotniska prosto na bazar Belen w Iquitos, dostałem do ręki dwie fajeczki mapacho na przywitanie od znajomej sprzedawczyni. Poza tym od razu spotkałem Matilde, uzdrowicielke u której dietowałem ostatnim razem w Peru. Przeprowadziła się spory kawałek od miasta, ciekawe więc spotkanie. Od razu rozmowa jak byśmy widzieli się 5 minut temu. I tak generalnie, żuję koke, wcinam papaje, mango, kwaśne marakuje czuję się jakbym wcale nie wyjeżdżał, znajome twarze, dźwięki, smaki, nic się nie zmieniło. Jestem trochę śliwka w kompocie :) Lubię tą szaloną dżunglową rzeczywistość. Nie da się tego zapamiętać, trzeba to czuć.

//

Good to arrive to destination and meet friends after 50 hours trip. From the airport went straight to Belen market in Iquitos, received two mapacho cigarettes and welcome greetings, from coleague on market. Then I met Matilde, curandera from Shipibo that was holding my plant dieta last time in Peru. She moved a long piece of the road from this city. Our talk was like we haven’t seen each other for 5 minutes. And generally I chew koka, eating papaya, mangos, sour fresh marakuyas, and I feel like I never left, hihi, known faces, sounds, tastes… nothing changed here. I’m like a plum in a compote :) I like this crazy jungle reality. You can’t remember it, you can just feel it.

img_20170128_091355_005-1male

Tagged with: , , , , ,