#Notatnik

Kolejne pożegnanie / Another farewell

Kolejne pożegnanie z Peru. Było pięknie! Całkiem pracowicie ale wszystko udało się zrobić, spędzić chwile z pięknymi ludźmi, spotkać się z dżunglą i żabkami, nacieszyć roślinnymi i kuchennymi cudownościami, których nie ma nigdzie indziej. A przy okazji tego wszystkiego – także dostrzec i nauczyć wielu nowych rzeczy. Baterie naładowane, komary też trochę podjadły hihi. Z pogodą wracam do zimy, wioski i niebawem powiększonej rodziny <3 :)

Do zobaczenia Amazonio!

Another farewell with Peru. Happy one, it was beautiful time! Pretty busy but managed to do everything, spend moments with beautiful people, meet the jungle and froggies, get enjoy of the plant and culinary marvels that can’t be found anywhere else. And by the way it all – also perceive and learn many new things. The batteries charged, mosquitoes also a little devoured hihi. With calm and serenity coming back to winter village and family that will become larger soon <3 :)

See you again Amazonia !

img_0057

img_9599

img_9617

img_9765

img_9786

img_9879

img_9893-edit-2

img_9900-edit

img_0071

img_9917

img_0045

img_0065

img_0067

 

Another transition 2016 – 2017

Posted in DROGA / THE ROAD, Notatnik / Note, Podróż / Travel, Słowa / Words by ja on January 5, 2017

2016 Powitaliśmy nad Pacyfikiem w Kalifornii. To był wspaniały rok pełen głębokich doświadczeń, nowych wyzwań. Czuję dużo wdzięczności za doświadczenia i naukę od dżungli. Za nas, za nasz związek, wspólną pracę, które przysparzają dużo radości i spełnienia. Hihi rzecz jasna prócz chwil pięknych i codziennych są też te skłaniające nas do większej pracy nad sobą :) I jedne i drugie są równie cenne. Dziękuję.

2016 Year we greated from Pacific shore in California. It was great year, full of deep experiences and new chalenges. I feel gratitude for deep and healing learning from the jungle. For our relationship and work together, that give a lot of cheerful and fulfilling moments. Hihi, and besides beautiful times there are challenge times that make you working on yourself :) Each of them are equally precious. Thank You.

2017 – Witaliśmy z domu na wsi – gdzie dopiero zamieszkaliśmy. Czekamy na przyjście nowego życia i nowy początek. Wiele przed nami.

2017 We greeted from the house on polish silesian countryside where we’ve just moved. We are waiting for new life to come, and new beginning. A lot is ahead of us.

Zatem nigdy nie wiesz co przyniesie kolejny rok :)
Życzę wam żebyście znaleźli wasze spełnienie, żeby iść przez życie w szczerej zgodzie z sobą.

So you never know what next year will bring :)
I wish you all find your fulfillment, to go through life in peace with your truest self.

Polska

img_9354-edit

img_9367-edit

Kalifornia 2015-2016

_mg_5480-edit

_mg_5439

_mg_5513

_mg_5524

_mg_5538-edit

_mg_5518-edit-2

_mg_5530

Colombia – Ecuador border

15723545_10211771910283002_8747083333135372715_o

Kinga’s birthday, Arco Iris, Amazon Jungle, Peru

13217377_10209551662458194_1909884822510097600_o

In our teepee, Poland

_mg_7675-edit-edit

15492063_10210947579104040_2828307508966436140_n

Finland

Finlandia, retreat z Ayahuaska i Kambo oraz spotkanie z Przyjacielem. Miło jak wciąż na nowo okazuje się, że pomimo upływu czasu i dzielącej odległości – tyle może nas łączyć. Dobrze po raz kolejny przekonać się że warto ufać intuicji. Dalsze słowa na nic się tu zdają…

Miło jest zobaczyć różnice na twarzach ludzi, przed i po wspólnej pracy. Kiedy jest czas na to żeby się wzajemnie otworzyć, praca z Kambo zyskuje o wiele głębszy potencjał.

Czas pełen pracy dla ludzi, palenia w piecu, szczerych rozmów i nauki obecności, rzeczy uniwersalnych i tak w życiu podstawowych – choć zupełnie nieopisywalnych…

Wygląda że to nie ostatni retreat który zrobimy razem.

//

Finland, retreat with Ayahuasca and Kambo and meeting with Friend. So nice when still turns out that besides time that has passed, and distance between – we have so much in common. Its good to experience for another and another time that its worth to follow heart and intuition. Further explanation in words doesn’t really make sense here… :)

So good to see the difference on peoples faces, from before till after common work with medicine. When there is time for mutual opening, work with Kambo gains much deeper potential.

It was time of work for people, making fire in the stove, honest sharings, and experiencing existence in its deep depth, things that are so universal and essential but same time undescibable…

Looks like its not a last retreat we gonna make together.

fin

 

Between Americas

Posted in DROGA / THE ROAD, Notatnik / Note, Podróż / Travel, Słowa / Words by ja on February 5, 2016

Po długim czasie. Prawie pięciu miesiącach w Stanach i ostatnim miesiącu ciągłej drogi, dotarłem do Peru. Ruszyliśmy z Covelo w północnej Kalifornii, przez góry Sierra Nevada, potem przez olbrzymie, piękne przestrzenie Nevady z powrotem do południowej Kalifornii, do Los Angeles. Potem Kolumbia – Cartagena, Santa Marta, Palomino, nad morzem Karaibskim. Potem Cali, Popayan, Quito, Tumbes, Zorritos, Piura, aż do Huancabamby gdzie jesteśmy teraz. Dużo drogi. Dużo napięć, zmęczenia pośród smutku, niepewności po jednak niełatwym czasie w Stanach. Teraz to wszystko opadło i puściło. Nie wiem co się wydarzy ani ile zostanę, przyjmę wszystko jak będzie. To duża ulga. Jednocześnie im dalej od szlaków gringo – tym gładziej idzie. Wjeżdżam do Peru, tym razem z Kingą u boku. Dokoła góry tętnięce soczystością życia. Dużo San Pedro i pracujących z nim curanderos w tej okolicy. I znowu te małe spotkania ludźmi gór. Skromną, szczerą serdeczność i ciepłą prostotę ludzi Quechua.

Ciąg dalszy nastąpi. Za kilka dni Amazonia.

//

After long time. Almost 5 months in US, and last month of constant road, finally reached Peru. Started from Covelo, north California, through Sierra Nevada mountains, then enormous and beautiful spaces of Nevada, back to Los Angeles in south California. After that, Colombia – Cartagena, Santa Marta, Palomino at Carribean Coast. Then Cali, Popayan, Quito, Tumbes, Zorritos, Puira till Huancabamba where we’re at the moment. A lot of the road. A lot of tensions and exhaust, between sadness after still not easy time in US. Now this tensions fell apart, went away. I’m opened for whatever will come. Don’t know how long I’m gonna stay. Will just accept what comes. Which is a big change and relief. Same time – the further from “gringo mentality paths” – the smoother flow. Coming to Peru, this time with Kinga. Around us, mountains pulsating with juicy life. A lot of San Pedro and Curanderos in this area. And again this small meetings with people of mountains. Humble, honest heartiness. and warm simplicity of Quechua people.

To be continued… In few days Amazon.

_MG_5614-Edit-2

_MG_5636-Edit

_MG_5692-Edit

_MG_5656-Edit

_MG_5654

_MG_5609-Edit

_MG_5690-Edit

_MG_5601-Edit

_MG_5587-Edit-2

_MG_5747

_MG_5738

_MG_5715-Edit

_MG_5714-Edit

_MG_5688

_MG_5597-Edit

_MG_5563

_MG_5562

Colombia

_MG_5786-Edit

_MG_5793-Edit

_MG_5829

_MG_5857

Peru

_MG_5893-Edit

_MG_5900