#Notatnik

Kolejne pożegnanie / Another farewell

Kolejne pożegnanie z Peru. Było pięknie! Całkiem pracowicie ale wszystko udało się zrobić, spędzić chwile z pięknymi ludźmi, spotkać się z dżunglą i żabkami, nacieszyć roślinnymi i kuchennymi cudownościami, których nie ma nigdzie indziej. A przy okazji tego wszystkiego – także dostrzec i nauczyć wielu nowych rzeczy. Baterie naładowane, komary też trochę podjadły hihi. Z pogodą wracam do zimy, wioski i niebawem powiększonej rodziny <3 :)

Do zobaczenia Amazonio!

Another farewell with Peru. Happy one, it was beautiful time! Pretty busy but managed to do everything, spend moments with beautiful people, meet the jungle and froggies, get enjoy of the plant and culinary marvels that can’t be found anywhere else. And by the way it all – also perceive and learn many new things. The batteries charged, mosquitoes also a little devoured hihi. With calm and serenity coming back to winter village and family that will become larger soon <3 :)

See you again Amazonia !

img_0057

img_9599

img_9617

img_9765

img_9786

img_9879

img_9893-edit-2

img_9900-edit

img_0071

img_9917

img_0045

img_0065

img_0067

 

Advertisements

Let it go

Posted in Notatnik / Note, Polska / Poland by ja on September 23, 2016

Ostatnimi miesiącami sporo nauki bycia. Sporo medytacji i nurkowania w głąb teraz – skąd płynące myśli, otoczenie i teraźniejszość chwili jest jak naturalny rytm fal świata “na powierzchni”.
Oprócz tego sporo pracy z Kambo, bycia dla innych i nauki wsparcia. Dużo intensywnych i pracowitych dni.

Last months were full of simple being, and learning about it. A lot of meditation, diving into now, where you can see flowing thoughts, reality around and nowness of the now are like natural flow of the surface world.

Besides that a lot of work with Kambo. Presence and support for the others. Pretty intense time.

/

Podczas mojej ostatniej diety roślinnej z Chiricsanango w Peru, zacząłem uczyć się uważniejszej obecności. Obserwacji myśli, obserwacji rzeczywistości, tego co się w nią wkłada i jak ona się zmienia. Jak świat dokoła nas zmienia się wraz z tym gdzie kierujemy naszą uwagę. Roślina ta pokazała mi że używanie innych roślin jest pomocne ale nie jest konieczne, bo prawda i spokój są już w nas. Musimy je tylko znaleźć.

During my last plant diet with Chiricsanango in Peru i started to learn about more aware presence. Observatwion of thoughts, reality, everything thats part of it and changes it. How world around us changes, depends where we put our attention. My teacher-plant showed me, that using other plants can be helpful, but is not necessary. Truth and peace are already inside of us. We only got to find them.

/

Wszystko to przeplata się z momentami zatracenia szerszej świadomości i powrotu złaknionego ego. Powrotu jego oczekiwań, ocen, niezgody, niepokoju, zakłóceń, przerośniętych ambicji. Raz mniej, raz bardziej ale miejmy nadzieję że z czasem co raz rzadziej.

Everything interwoves with moments of loosing conciousness and coming back of starved ego. Coming back of its exspecjartions, judgements, disagreements, distructions, fears and overgrown ambitions. Sometimes its strongly, sometimes mildly, but hopefully that with time less frequent.

/

Więc te rzeczy które się dzieją, skłaniają do różnych refleksji. Wiele razy przerabiam sam ze sobą sens tego co robię. Skąd to naprawdę pochodzi.

Staram się wrócić do momentów esencji, gdy wszystko po prostu płynęło samo, ja naciskałem zdjęcia i czasem zapisywałem słowa.

Moja działalność w fotografii zmarginalizowała się w ciągu ostatnich kilku lat. Postanowiłem nie iść na kompromisy w tym co robię. Jeśli już coś robić to szczerze i z głębi serca. Nie po to żeby łechtać ego, swoje czy cudze. Nie po to żeby komuś coś udowodnić. Nie po to żeby przybrać taką albo inną maskę, rolę. Nie ze strachu przed pominięciem. Nie dla prestiżu. Nie dla pieniędzy, które koniec końców nie są najważniejsze. Nie dla świata iluzji złaknionego co raz większej iluzji, pustej pożywki – pokrywanej co raz to grubszą warstwą słodkiego lukru. Skoro jestem niezależny od tych rzeczy, nie muszę iść z nimi na kompromisy. Wolność, wszystko według własnego zegara i od serca. Albo nie robić wcale.

Jeśli poodejmować różne rzeczy, nawarstwienia przeszłości, perfekcjonizmu i wysokich oczekiwań, zostaje ten czysty i prosty gest. Który najbardziej się dla mnie liczy. Kiedy ktoś z was pisze, że to czuje i że go to poruszyło. Jeśli “to coś” idzie dalej, to dla najwięcej dla mnie znaczy i daje energię na robienie więcej.

Po dwóch latach bycia w drodze rozpuściły się dawne szlaki myśleniowe i oczekiwania narosłe w wielkich miastach, studiach fotograficznych itp. Odpuściłem to sobie.

Potem wydarzyło się tyle, że mam wrażenie że spokojnie mógłbym zrobić drugą część książki o Drodze.

A teraz po tym dłuższym odpoczynku i robieniu minimum, czuję w środku, że tak sam z siebie mógłbym zrobić jeszcze to i tamto. Powoli nadchodzi dobre żniwo rozpoczętych zmian.

So happening of these things are inclining various reflections. Many times I thought in front of myself what sense it makes – to do what I do. Where it comes from.

I try to come back to moments of pure essence, when all was just flowing by itself – I was just pressing shutter, and putting letters. Sharing from pure will of telling the story, just share it.

My activity in photography got marginalized during last few years. Decided not to compromise in my work. Doing something makes sense if its honest, and from comes from heart. Not for ego, yours or others. Not to proove anything to someone. Not to wear this or that mask, social role. Not because of fear about disregard. Not for illusory prestige. Not for money, which after all are not that important. Not for world of illusion that starves for bigger illusion, empty nourishment, covered by thicker and thicker layer of sweeteners. If I’m off from all these dramas, there is no need for compromises. There should be freedom, everything according to internal clock and heart. Or letting it go with peace.

After two years of being on the road, some old traces of thinking from big cities or filmshool – got dissolved. I let it go.

Meanwhile so much happened, that it feels like that I could easly make another book about Road.

And now some another circle got rolled. I feel that I could easly do – this or that. Slowly approaching harvest of good changes.

/

Po raz kolejny przerabiałem kwestię motywacji do dzielenia się doświadczeniami. I po raz kolejny stanęło na tym że warto. Po czymś takim trudno coś więcej zapowiadać :) po prostu będzie się tu pojawiało. Dzięki wam za wszystkie słowa otuchy.
Jutro jadę na dwa tygodnie do Finlandii. Retreat z Kambo i innymi lekarstwami, który prowadzimy wraz z kochanym przyjacielem Jussi’m. Ważne spotkanie, które od dawna czekało.

Tymczasem kilka sytuacji z ostatnich miesięcy:

So another time digested the matter of motivation for sharing and its roots. And another time it turns out – its worth. After such a conclucions in my case there is no sense to announce anything :) It will just appear. Thank you for all support.

Tomorrow I go to Finland for about two weeks. Retreat with Kambo and other medicines, which we make with lovely finnish friend Jussi. Important meeting, what was waiting for long.

Meanwhile a few situations from last months:

 

untitled-1

 

Between Americas

Posted in DROGA / THE ROAD, Notatnik / Note, Podróż / Travel, Słowa / Words by ja on February 5, 2016

Po długim czasie. Prawie pięciu miesiącach w Stanach i ostatnim miesiącu ciągłej drogi, dotarłem do Peru. Ruszyliśmy z Covelo w północnej Kalifornii, przez góry Sierra Nevada, potem przez olbrzymie, piękne przestrzenie Nevady z powrotem do południowej Kalifornii, do Los Angeles. Potem Kolumbia – Cartagena, Santa Marta, Palomino, nad morzem Karaibskim. Potem Cali, Popayan, Quito, Tumbes, Zorritos, Piura, aż do Huancabamby gdzie jesteśmy teraz. Dużo drogi. Dużo napięć, zmęczenia pośród smutku, niepewności po jednak niełatwym czasie w Stanach. Teraz to wszystko opadło i puściło. Nie wiem co się wydarzy ani ile zostanę, przyjmę wszystko jak będzie. To duża ulga. Jednocześnie im dalej od szlaków gringo – tym gładziej idzie. Wjeżdżam do Peru, tym razem z Kingą u boku. Dokoła góry tętnięce soczystością życia. Dużo San Pedro i pracujących z nim curanderos w tej okolicy. I znowu te małe spotkania ludźmi gór. Skromną, szczerą serdeczność i ciepłą prostotę ludzi Quechua.

Ciąg dalszy nastąpi. Za kilka dni Amazonia.

//

After long time. Almost 5 months in US, and last month of constant road, finally reached Peru. Started from Covelo, north California, through Sierra Nevada mountains, then enormous and beautiful spaces of Nevada, back to Los Angeles in south California. After that, Colombia – Cartagena, Santa Marta, Palomino at Carribean Coast. Then Cali, Popayan, Quito, Tumbes, Zorritos, Puira till Huancabamba where we’re at the moment. A lot of the road. A lot of tensions and exhaust, between sadness after still not easy time in US. Now this tensions fell apart, went away. I’m opened for whatever will come. Don’t know how long I’m gonna stay. Will just accept what comes. Which is a big change and relief. Same time – the further from “gringo mentality paths” – the smoother flow. Coming to Peru, this time with Kinga. Around us, mountains pulsating with juicy life. A lot of San Pedro and Curanderos in this area. And again this small meetings with people of mountains. Humble, honest heartiness. and warm simplicity of Quechua people.

To be continued… In few days Amazon.

_MG_5614-Edit-2

_MG_5636-Edit

_MG_5692-Edit

_MG_5656-Edit

_MG_5654

_MG_5609-Edit

_MG_5690-Edit

_MG_5601-Edit

_MG_5587-Edit-2

_MG_5747

_MG_5738

_MG_5715-Edit

_MG_5714-Edit

_MG_5688

_MG_5597-Edit

_MG_5563

_MG_5562

Colombia

_MG_5786-Edit

_MG_5793-Edit

_MG_5829

_MG_5857

Peru

_MG_5893-Edit

_MG_5900

Fire

Posted in DROGA / THE ROAD, Głowna / Main, Notatnik / Note, Podróż / Travel by ja on November 28, 2015

Lonely freezing fullmoon night. Round Valley, native teritorries.

_MG_5284-Edit

_MG_5309

_MG_5164-Edit