#Notatnik

Colombia!

Posted in DROGA / THE ROAD, Podróż / Travel by ja on January 19, 2016

Plany się nieco zmieniły. Nie jedziemy do Meksyku. Lecimy do Kolumbii a potem znowu do Peru. Uff, właśnie  sprzedałem auto. Jesteśmy w LA i dziś wieczorem wylatujemy. Wystarczy mi już Stanów. Wypatruje powrotu do dżungli.

//

Planes changed slightly. We are not going to Mexico by car. We are flying to Colombia tonight and then go to Peru. I’ve just sold a car in LA. Ufff I have enough of States. Impatient to get back to the jungle.

Advertisements

Anglia / England

Posted in Słowa / Words by ja on September 17, 2014

Observing strictly standardized world, which in small details is liable to written or unwritten rules. Behavior, expression, topics of conversation, interests, way of moving, building, spending free time. No straing from marked trails. There is no space for your own ways, paths and shortcuts. Everything is schematic, contacts, motivations, relationships of people too.

Linearity dominates. Not only in the digital world and computers but also in minds. Contacts of people are suspended in generally accepted, a full smile, convention of “pretend”. Awareness and vision of a world made ​​up of mismatched messed together fragments. Earth and nature has been done one of them. All this is matched to the needs of a world that revolves in about various forms of lust, accumulation and consumption.

/

Obserwuje ściśle ustandaryzowany świat, który w drobnych szczegółach podlega pisanym lub niepisanym regułom. Zachowanie, ekspresja, tematy rozmów, zainteresowania, sposób poruszania, zabudowa, spędzanie wolnego czasu. Nie zbacza się tu z wytyczonych szlaków. Nie ma miejsca na własne sposoby, ścieżki i skróty. Wszystko jest schematyczne, kontakty, motywacje, relacje ludzi tez.

Linearność dominuje. Nie tylko w świecie cyfrowym czy komputerach ale i w umysłach. Kontakty ludzi zawieszone w ogólnie przyjętej, pełnej uśmiechu, konwencji „na niby”. Świadomość i wizja świata poskładana z bałaganu niedopasowanych do siebie fragmentów. Ziemię i naturę uczyniono jednymi z nich. Dostosowane jest to do potrzeb świata, który obraca się wokół różnych form pożądania, gromadzenia i konsumpcji.

In all this accumulation of simple pulp – simple obligation and conformity to the expectations of common rat race, makes man to cease the hear  his own voice. This man, there – inside, is outgrown. He follows unconsciously for an illusion, dreams of more “happiness” in a larger career, more power and domination, more money and possession. He had been taught to focusing on what he does not possess, not seeing how much he’s actually got. As if not watching by his own eyes.

/

W całym tym nawarstwieniu prostej papki – prostych powinności i konformizmu wobec oczekiwań wyścigu szczurów, człowiek przestaje słyszeć swój własny głos. Ten człowiek, tam – w środku jest zagłuszany. Podąża bezwiednie za iluzją, śni o większym “szczęściu” w większej karierze, większej władzy i dominacji, większym pieniądzu i posiadaniu. Nauczony został aby skupiać się na tym czego nie ma, a nie na tym co ma. Ciągle nienasycony. Jakby patrzył nie swoimi oczyma.

Mental monoculture. Like all monoculture – shallow and barren. Tweaking by “olympic”, caffeine, nicotine, watered with alcohol. There is no life-giving juices, vitamins. Authenticity.

I have a feeling that somewhere in all that this society, these people have forgotten what they actually aim to. What for is this life? With obligation? For children? For repaying the house for the rest of life? For popularity? Sense of beauty has become blurred, got lost somewhere along the way. Simple joy is also blurred. But there are different variations of sleep. So then, this system lasts.

/

Mentalna monokultura. Jak wszystkie monokultury – płytka i jałowa. Podkręcana, igrzyskami, kofeiną, nikotyną, podlewana alkoholem. Brakuje ożywczych soków, witamin. Autentyczności.

Mam wrażenie, że gdzieś w tym wszystkim, to społeczeństwo, ci ludzie zapomnieli o co im właściwie chodzi. Po co to życie? Z przymusu? Dla dzieci? Dla spłacania domu przez resztę życia? Dla popularności? Poczucie piękna zatarło się, zgubiło gdzieś po drodze. Zatarła się prosta radość. Są za to różne warianty snu. Żeby ten system się trzymał.

I know this is not the only place where it looks like this. But with such a accumulation of those things I never had to deal with. Idea of something and experience of something are two different things. Requires a great distance, but provides a valuable lesson.

It will be good to mention all this after some time, standing on the other side. I remember in Brazil, people did not believe in what I tell them about the life of Europe. From that perspective, it was also hard to believe for myself. It doesn’t have to look like this.

/

Wiem, że to nie jedyne miejsce gdzie tak jest. Ale z takim nawarstwieniem tych rzeczy nie miałem nigdy do czynienia. Czym innym jest wyobrażenie, czym innym doświadczenie. Wymaga wielkiego dystansu, ale to cenna lekcja.

Dobrze będzie wspomnieć i przemyśleć to wszystko za jakiś czas, będąc po drugiej stronie. Pamiętam jak w Brazylii, ludzie nie dowierzali w to co opowiadałem im o życiu Europie. Mi samemu też było wtedy trudno w to uwierzyć. To wcale nie musi tak wyglądać.

Tagged with: ,

noc / night

Posted in Notatnik / Note by ja on October 24, 2012

Tagged with:

Back from Rainbow

Posted in DROGA / THE ROAD, Notatnik / Note, Podróż / Travel, Słowa / Words by ja on August 14, 2012

Trzy piękne tygodnie w żywiole. Miałem/ mieliśmy różne przygody, niektóre były trudne. Spotkałem dużo ludzi z poprzednich Rainbow, których fotografowałem. Poznałem też dalsze losy kilku osób. Jedna z nich odeszła. W pewnym momencie wszystko zaczyna się splatać i okazuje się, że wszyscy się znają lub coś ich łączy.

Słowacja jest sielankowa (zawsze myślałem że to sobie wmawiam). To było dobre miejsce na Rainbow. Percepcja przestawiła się na przestrzeń i przyrodę. Pierwszy dzień w kamienicy był duszny i ciasny. Muszę od nowa przyzwyczaić się do miasta i jego mechanizmów. Po powrocie z takiego miejsca pewnych rzeczy kompletnie nie mam ochoty zaakceptować.

Ktoś ukradł nam śpiwory, były na prawdę dobre. Zniosłem to źle. Wolałbym żeby ukradli pieniądze.

Pod koniec zacząłem fotografować, czekałem aż ta potrzeba przyjdzie sama z siebie. Nie robię “materiału”, to co fotografuje i w jaki sposób to robię, jest częścią mnie i opowiada o moim życiu. To ważne.

Wszystko w totalnym chaosie, intuicyjności. Nadpsuty obity aparat, długo przeterminowane filmy których nawet nie wiedziałem ile mam. Naświetliłem wszystko. Kontynuuję moją pracę.

Three beautiful weeks in the element. I/we had a variety of adventures, some of which were difficult. I met many people who I photographed in previous gatherings. I also met the further fate of several people. One of them left. I think there is a moment there every stories become to be coherent, it turns out that everyone knows each other, or they have something  in common.

Slovakia is a farytale (so far I always thought I tell myself that it was) It was right place for the Gathering. Now my perception is set to space around and nature. First day in our tenement house was airless and cramped. I need to get used to the city and its mechanisms from scratch. After returning from that place I do not want to accept certain things.

Somebody stole our sleeping bags -really good ones. I endured it badly. I would prefer to have stolen money.

I started taking pictures at the end of our stay, I waited until this necessity will come by itself, naturally. It’s not “material” for article in newspaper, what I photographs and how I do it, is part of me and talks about my life. It’s important to know.

I worked in exceptionally chaotic and intuitive way. Without paying attention on tools. Camera which works – out-of-order, long overdue negatives, without control how many remained and where I left exposed ones. I used all.

Continue my work.

Pierwsze metry / First meters, by Marta.

Tagged with: , , , ,